Reviews of Niebieskie Migdały

Łódź, PL

2.6
24 reviews
5
1
4
7
3
5
2
8
1
3
Zomato: 24
Filter by:
J
Ja.angielski
Zomato Apr 13, 2017
1.0
Jestem zażenowanima postawą wlascicielki tej herbaciarni. Ostanio będąc na spacerze (bedac w zaawansowanej ciąży) weszlam do tego lokalu w sytuwcji naglej ktorą powinna zrozumiec kazda kobieta(cisniecie na pecherz)sytuacja nie do opanowania...<br/>Weszlam grzecznie mowiac "dzien dobry" kilka razy..bez odpowiedzi..pozwolilam sobie wejsc skorzystac z wc...był ze mną moj mezczyzna i on dostał baty...ze pozwolilam sobie skorzystać z toalety...powiedział ze byla to wyjątkowa sytuacja i ze by byla wyrozumiala...na to niemiła pani powiedziałaze nie zmienia to sutuacji ze nie jestesmy goscmi...(nie zdazyl dodac ze mielismy ochote wejsc na herbate i ciastko ale odechcialo nam sie od razu po takim przywiataniu)<br/>Readumujac nir zdazyliemy nic skosztowac ale wiemy ze lokal jest nieprzyjazny dzieciom i kobietom w ciąży! <br/>Nie polecam
P
Piotr Graczyk
Zomato Jan 15, 2017
1.5
Niestety powrót do herbaciarni po kilku latach okazał się niewypałem. Bardzo niesympatyczna obsługa i wysokie ceny (35 zł za czajniczek herbaty i grzane wino)
B
Bartek Nowakowski
Zomato Nov 11, 2016
2.0
Dobre herbaty i ciasta. Atmosfera też mogłaby być miła, gdyby nie obsługa, przesądzająca nas od stolika do stolika i ustawiająca gości wedle własnego widzimisię. Ostatni raz.
D
Dominika Cieślak
Zomato Oct 01, 2015
2.0
Herbata pyszna, ciepły wystrój to plusy. Niestety smutno było usłyszeć, że z karty pełnej deserów do wyboru jest tylko: torcik, jabłecznik i lody. Zdecydowałam się na jabłecznik który okazał się mieć w sobie brzoskwinie :( I jeszcze jeden minus... na drugiej sali dwóch Panów śmiało się i głośno rozmawiało z kelnerkami... troszkę psuło to klimat miejsca.
B
Barbara Elżbieta Kowalska
Zomato May 11, 2015
1.0
Byłam dzisiaj pierwszy raz w Niebieskich Migdałach, pierwszy i ostatni.<br/>Miniaturowa szarlotka, suche ciasto kajmakowe i 2 herbaty. Rachunek 49,00 zł.
M
Monis_ka
Zomato Dec 16, 2014
4.0
Podróż do przeszłości . Osobiście uwielbiam to miejsce! Zawsze mam wrażenie, że trafiam do innej rzeczywistości. Specyficzny klimat, pełno bibelotów, staroci, obrazów itd. Miło i przytulnie. Kilka pokoików do wyboru. Bardzo duży wybór herbat, z rumem, wiśniami, kwiatami, zielone... dla każdego coś dobrego. Wybór ciast często ograniczony, zdarzyło mi się nie raz mieć ochotę na jakieś, które akurat nie było dostępne. Ale szarlotka, torciki, serniczki zawsze pyszne. Miła obsługa. Ceny nie najniższe, ale da się przeżyć. ;) jeśli ktoś lubi retro, lekko kiczowate, teatralne scenerie to bardzo polecam. Na randkę, ploteczki... idealne! Ja zawsze wracam. :)
O
OSTRA-PAPRYCZKA
Zomato Oct 01, 2014
3.5
Na herbatce u Cioci. Od progu czułam się jakbym weszła do mieszkania cioci - starej panny, bibliotekarki :-) na herbatkę. Bardzo miło, ciekawie, ciepło. Mnóstwo szczegółów, które przykuwają uwagę. Duży wybór herbat no i domowe ciasta. Bardzo dobry sernik.
D
Dorotka_1
Zomato Dec 08, 2013
3.5
Przyjemnie. Wydawać by się mogło, że to jeden wielki kicz. Jednak wnętrze ma swój klimat. Można napić się herbaty i zjeść ciastko. Miła obsługa, zdarza się, że Pani doradzi co lepiej wziąć i dobrze zna podawane herbaty. Wypróbowałam porad w 80% pokrywały się z poleceniem. Ciasta dobre, nasze było świeże, choć niewiele miało z nazwą wspólnego. Ale dało się zjeść. Ciasteczka trochę gumowate.<br/>Miłe miejsce na spokojne spotkanie i na poplotkowanie z koleżanką i na randkę z chłopakiem. <br/>Ceny średnie, z nachyleniem, na trochę za drogo.
D
Dziooobki
Zomato Feb 24, 2013
1.5
Never again. W lokalu tym byliśmy po raz pierwszy na 3-giej randce i to być może dlatego nie przyjrzeliśmy się jej bliżej. Dziś odwiedziliśmy herbaciarnię po raz drugi. Wrażenia można opisać jednym słowem: dno!!! Pomijając fakt, że nikt tam nie sprzątał od co najmniej 3 lat, to sama atmosfera, która miała być bajkowa i tajemnicza, jest tak naprawdę przygnębiająca i ciężka. Całość wygląda jak domek Baby Jagi ze zdjęciami obcych osób, które z pewnością nie doczekały dnia dzisiejszego, może to dla nich lepiej. Nie można tam się odprężyć i poczuć swobodnie. Niby lokal duży, ale jest tak wszystko urządzone, że miejsca jest bardzo mało.<br/><br/>Do rzeczy. Herbata miała być z nutą karmelu i czekolady itp. itd. Tak naprawdę dostaliśmy dzbanek pod przykryciem, a w środku niespodzianka. Torebka z herbatą EKSPRESOWĄ!!!! Co jak co, ale Liptona z aromatem to mogę sobie zrobić w domu.<br/><br/>Nie polecam i nigdy już tam nie pójdę.<br/><br/>Kamil Jabłoński
K
Klop
Zomato Feb 07, 2013
1.5
Nieee.... Miałam okazję odwiedzić tą herbaciarnię kilkukrotnie. Moja recenzja będzie krótka. Niestety czytając poprzednie opinie mam nieodparte wrażenie, że wywołam Właściciela do odpowiedzi. Jak widać nie potrafi On przyjąć słów krytyki...<br/>Do rzeczy:<br/>Lokal jest ciasny, ciemny, przytłaczający. Brakuje w nim słońca i powietrza (pachnie jak w kościele lub muzeum), brakuje pozytywnej energii. Muszę wspomnieć, że bardzo lubię stare bibeloty, lampy, meble, ale wszystko ma swoją granicę "przyswajalności", tu mamy do czynienia z istną kakofonią...<br/>Toaleta poniżej wszelkiej krytyki, no chyba, że to kolejny zamysł Właściciela, że ma się wpisywać w "klimat" lokalu...<br/>Co do jakości ciast (tort, sernik, szarlotka) i herbat, też nie wypowiem się entuzjastycznie. Nie powiem, ze są "byle jakie", są "jako takie"...<br/>Gdyby nie wybór miejsca spotkania dokonany przez mojego Towarzysza moja noga nigdy by tam nie stanęła, bo to najzwyczajniej nie moja bajka. Niestety po kilku wizytach odnoszę wrażenie, że obecnie niewielu jest wielbicieli "takich klimatów", podczas naszych wizyt tam byliśmy bowiem jedynymi, bądź nielicznymi gośćmi w lokalu.
K
Kindzina
Zomato Jul 29, 2012
1.5
Lukrowany koszmar . Przechodziłam obok, zobaczyłam śliczne wejście i bez namysłu zaciągnęłam chłopaka do środka, bo miałam ochotę na dobrą herbatę. <br/>Teraz wiem, że trzeba było jednak się bardziej namyśleć. Przywitał mnie pan w białej tunice, który mimo że był miły, miał w sobie coś... nieprzyjemnego. Bardzo apatyczny i aż nienaturalny. Podobnie wnętrza. Wszędzie wszystko - usiadłam przy stoliku, na którym więcej już się nie dało postawić. Laleczki, świeczki, koronkowe serwetki, aniołki i Bóg wie, co jeszcze. Na ścianach istne apogeum - portrety, zdjęcia, firanki... Nie dało się oczom odpocząć. Miałam wrażenie, że za chwilę zza kotary (jednej z 10) wyjdzie jakaś stara ciotka z kotem na ręku. Miało był przytulnie, a wyszło przerażająco. Zgrozy dopełnił tylko ów pan zjawiający się co chwilkę z pytaniem, w czym może pomóc (pomógłby bardziej, gdyby dał mi chwilę na przejrzenie manu, zamiast stania nad głową).<br/><br/>A potem zaczął się cyrk. Czekolada? Nie ma. Torcik? Nie ma. Herbata zimowa? Nie ma. Aż miałam się zapytać, co w takim razie jest w rzeczywistości a nie w menu. Zamówiłam herbatę i do tego szarlotkę. Ceny raczej średnie. Po chwili dostałam ciasto, które raczej mnie rozczarowało. Było maleńkie i dziwnie ciemne (do tej pory jadłam szarlotkę w kolorze złocistym, a nie brązowym) aczkolwiek zjadliwe. Herbatę dostałam w dzbanuszku przykrytym czapeczką, żeby się zaparzyła. I tajemniczy pan znów zniknął. Powiem wprost: taką herbatę można zrobić samemu w domu i wątpię, by zakosztowała nas 10 zł (chyba że z tej ceny 70% idzie na zakup kolejnych bibelotów, wówczas cena jest adekwatna). Wypiłam bez szału, zapłaciłam i wyszłam z tego cmentarnego miejsca najszybciej jak się dało. <br/><br/>Polecam miłośnikom porcelanowych figurek i starszym ciotkom z kotami. Odradzam jakimkolwiek osobom z klaustrofobią oraz typowym koneserom herbacianym.<br/><br/>Odpowiedź Restauratora z dn. 27.11.2012 r.<br/>Nie wiem, co nieprzyjemnego miał w sobie pan w białej tunice – poproszę jakiś konkret, poza tym, że był nienaturalny. Jak rozumiem starał się Państwu pomóc, może rzeczywiście z tym przesadził, ale z drugiej strony trochę wyżej odpowiadałem na zarzut, że kelnerka nie była wystarczająco przyjazna i wylewna. Co do wystroju moich herbaciarni – jest taki, bo to jedna wielka dekoracja teatralna. Nie wnętrze mieszczańskiego saloniku, nie mieszkanko cioci, tylko jeden wielki odczap, wariacja (w obydwóch znaczeniach tego słowa) na temat epoki wiktoriańskiej, stylu vintage, goth i różnych innych dziwności. Proszę uwierzyć, że nic nie jest w nich przypadkowe, nieprzemyślane i ustawione „tak sobie”. Każda lampa ma stać tam gdzie stoi, każda koronka ma wisieć tak, jak ją powiesiliśmy. Dlatego generalnie nie pozwalam gościom na przemeblowania, łączenie stolików, przestawianie foteli i krzeseł, zamienianie świeczników i cukiernic na stolikach. Każdy stolik stanowi odrębną kompozycję, ma być piękny, dziwny, może szokować, budzić obrzydzenie wreszcie (chociaż bym wolał, żeby nie budził), ale na Boga nie ma spełniać zasad ergonomii i funkcjonalności! Jeśli ktoś potrzebuje takich klimatów, to zapraszam do Ikei, albo MacDonalda. Co do braków w asortymencie – pisałem o tym wyżej. Że szarlotka była ciemna – taka ma być, pisałem już, że to nasz firmowy patent. To, że była mała, to zupełnie inna sprawa: porcja powinna być duża, właśnie pan w białej tunice stracił premię. Co do tego, że taką herbatę jak w „Migdałach” można zrobić w domu – oczywiście! Już pisałem wyżej, że płacicie Państwo za miejsce i jego klimat, a herbata jest „w gratisie”! Jeśli nie spełniła oczekiwań, albo zwyczajnie wydała się niesmaczna, ZAWSZE personel wymieni ją Państwu na inna – oczywiście bez żadnych dopłat.
T
Tomekz
Zomato Feb 15, 2012
2.5
Niestety, walentynkowa komercja. Niestety, negatywna opinia. Herbaciarnia, która wydawała mi się miejscem z charakterem - 14 lutego uległa pełnej komercji. To, iż trzeba rezerwować miejsce w taki dzień jest naturalne, ale powiedzenie gościom po ok. 2 godzinach że czas się kończy, bo jest kolejna rezerwacja jest już nie, a miejscu. Do tego jako menu był zestaw obowiązkowy 2 herbaty wybrane przez właściciela i dwa torciki także wybrane - jak w filmie "Miś" :). Wszystko ok tylko jeden drobiazg iż nie byliśmy o tym poinformowani wcześniej przy rezerwacji.... Generalne jako miejsce na przyszłe walentynki zdecydowanie NIE POLECAM.<br/><br/>Odpowiedź Restauratora z dn. 27.11.2012 r.<br/>Walentynki to sprawa trochę nietypowa. Jest to jeden, TYLKO I WYŁĄCZNIE jeden dzień w roku, kiedy ograniczamy czas pobytu Gości w herbaciarniach do dwóch godzin. W praktyce nie ma wtedy możliwości znalezienia wolnego stolika „z ulicy”, trzeba wcześniej go zarezerwować. Nie ma możliwości przedłużenia tych dwóch godzin, chyba, że jest to rezerwacja na późną godzinę, kiedy nie ma już chętnych na dany stolik. Tak już niestety jest, że większość firm istnieje, by generować jakieś, choćby minimalne zyski i ze wstydem muszę przyznać, że ja też uległem tej pokusie. Stąd w Walentynki nie ma możliwości siedzenia w herbaciarni przy jednej herbacie i wpatrywania się maślanym wzrokiem w oczy ukochanej osoby przez osiem godzin, bo można robić to w każdy inny dzień roku i nikt Państwu marnego słowa nie powie. Co do zamawiania tzw. zestawu walentynkowego: tego dnia oferujemy Państwu (w ramach promocji) to co mamy najlepszego – tort, którego brak powoduje takie rozczarowanie u mamy_kamy, oraz specjalnie zamawianą i przygotowywaną przez nas herbatę „Słodka Walentynka” – najdroższą z naszej oferty. Jeśli Państwu taki zestaw nie odpowiada, zawsze można go wymienić na inny, ale to NAPRAWDĘ jest szczyt naszych możliwości. Zarzut, że o tym nie informowaliśmy, to zwykłe kłamstwo. <br/>Jeszcze jedna sprawa, o której zresztą tomekz nie napisał: Walentynki są jedynym dniem w roku, kiedy rezerwację trzeba potwierdzić wpłatą zaliczki, która jest następnie odliczana od Państwa rachunku. Jest to spowodowane kilkuletnim doświadczenie, kiedy tak nie robiliśmy, zarezerwowane stoliki stały puste (bo amorantom się odwidziało), a my musieliśmy odmawiać gościom, którzy nie mieli rezerwacji.
D
Dontbullshitme
Zomato Oct 02, 2011
4.0
Podróż w czasie przy herbacie. Lokal zachwyca klimatem i charakterem. Bardzo miła obsługa, duży wybór herbat - bardzo dobre, można kupić już za 6 zł. Bardzo dobra szarlotka na ciepło. Szczególnie polecam zimą, kiedy wystrój jest już świąteczny i wszędzie unosi się zapach cynamonu i jest jeszcze przytulniej, niż latem. Świetne miejsce, muzyka i wnętrza fundują nam niezłą podróż w czasie.
K
Karamba
Zomato Sep 30, 2011
2.5
Przeciętnie. Lokal jest dużo przestronniejszy od Niebieskich Migdałów na ul. Piotrkowskiej i ładniej urządzony. Wnętrze jest przytulne; idealne na jesienne i zimowe wieczory. W lokalu znajduje się piec z ogniem, tworzący nastrój. Pani, która mnie obsługiwała wyglądała na nieco zniecierpliwioną, dała mało czasu na wybór zamówienia. Jakość herbat jest wątpliwa, ciasta też nie należą do najtańszych, jednak zawsze są ładnie podane. <br/>Nie jestem zbyt zachwycona kolejną wersją Niebieskich Migdałów. Uważam, że lokal nie jest, jak to się wszędzie rozgłasza, miejscem romantycznym: wizyta w nim przypomina posiadówkę u cioci.<br/><br/>Odpowiedź Restauratora z dn. 27.11.2012 r.<br/>W zasadzie nie wiem czy jest to opinia pozytywna, czy negatywna. Obsługa być może wyglądała na zniecierpliwioną, ale niestety nie zawsze mam możliwość kontrolowania, jak obsługa wygląda – poza ogólną czystością i tym, czy np. nie robi głupich min do gości (a i to nie zawsze mi się udaje, bo szybkie niekiedy są one… te obsługujące osoby, znaczy się…). W razie oczywistych zaniedbań lub problemów ZAWSZE można zażądać od obsługi bezpośredniego kontaktu ze mną (telefon jest też na naszej stronie internetowej). Odmowa podania mojego numeru telefonu ZAWSZE I BEZAPELACYJNIE kończy się dla takiej osoby zwolnieniem z pracy. A co do wrażenia, że wizyta w mojej herbaciarni przypomina „posiadówkę” u cioci: fajną masz ciocię, gratulacje ;))
M
Marysiaidaniel
Zomato Feb 23, 2011
4.0
Przytulnie, ciepło i smacznie. Postanowiliśmy zrobić sobie romantyczny wieczór, więc z polecenia wybraliśmy się do tej herbaciarni. Okazała się strzałem w 10. Czytam wcześniejsze komentarze i chyba ktoś wyciągnął wnioski, bo obsługa była bardzo dobra, sympatyczny pan, który umiał doradzić, nie ociągał się i zawsze wiedział kiedy podejść. Herbatka smaczna, ale droga, więc wzięliśmy w zestawie z ciastkiem, bo się najbardziej opłacało. Ciasta smaczne, ale tu mogę być nieobiektywna, bo uwielbiamy wszystkie ciasta, nawet te niedobre i z zakalcem :).<br/>Wystrój cudowny, jednak troszkę za ciasno. I na stoliku było za dużo rzeczy (lampka, stroik, i chyba jeszcze coś - nie pamiętam), więc nam było dość ciasno.
N
Natalie_1602
Zomato Oct 03, 2010
3.0
Powrót do pokoiku babci. Do NM wybrałam się z przyjaciółkami, na kilka godzin przed zamknięciem, niestety zostałyśmy dość chłodno przywitane przez młodą kelnerkę. Gdyby nie nasze "dobry wieczór, dziękuję, wspaniale, poproszę itp.", całe zamówienie przebiegłoby w niezręcznej ciszy. Na szczęście po złożeniu zamówienia pani się do nas przekonała i do stolika podchodziła z uśmiechem. <br/>Herbaty jak dla mnie mało aromatyzowane i drogie, biorąc pod uwagę, że do imbryczka wchodzą dwie filiżanki. Ceny od 8 do 14 zł. <br/>Sernika nie jadłam, jadła znajoma, ale zachwycała się smakiem i świeżością ciasta. <br/>Wystrój typowy dla Niebieskich Migdałów, jak w pokoiku babci. Grube zasłony, czarno-białe fotografie na ścianach, grube obrusy na stolikach, które okazywały się stojakami pod maszyny do szycia. Miękkie fotele i przytłumione światło dają niesamowity efekt. Rzeczywiście, w tych ścianach aż mówi się szeptem.<br/>Miałyśmy możliwość zajęcia całego "pokoiku" dla siebie, ale nie wyobrażam sobie przesiadywania tam przy pełnych stolikach. Są zbyt blisko siebie. <br/><br/>Wady:<br/>- ceny,<br/>- brak możliwości wyboru pojemności imbryczka,<br/>- smak herbaty pozostawia sporo do życzenia, oczekiwałam "bomby smakowej", a dostałam słabo aromatyzowane fusy (Wiśnie w rumie),<br/>- nie ma możliwości płacenia kartą, nie dzielą nawet rachunków, na szczęście kelnerka zaproponowała napisanie na kartce cen.<br/><br/>Zalety:<br/>+ idealne miejsce na babskie spotkania i miłosne schadzki,<br/>+ wystrój.<br/><br/>Odpowiedź Restauratora z dn. 27.11.2012 r.<br/>Bardzo bym prosił o uściślenie, co znaczy „zostałyśmy dość chłodno przywitane przez młodą kelnerkę”, bo nie orientuję się o co chodzi – czy była niegrzeczna, opryskliwa, czy po prostu nie rzuciła się Państwu na szyję i nie wycałowała? Podobnie nie rozumiem co znaczy, że minusem są ceny: czy te 8 zł za imbryczek herbaty to dużo, mało czy inaczej? Co to znaczy „brak możliwości wyboru pojemności imbryczka”? Każdą z herbat oferowanych u mnie można zamówić na porcje – jeśli ktoś zamawia dwie takie same, dostaje je w dwukrotnie większym (i pojemniejszym) od standartowego imbryku. Jeśli trzy – dostaje imbryk jeszcze większy. Chyba nikt nie byłby zadowolony, gdyby na jedną porcję liści herbacianych dostał cztery litry wrzątku… A co do zamawiania jednej porcji herbaty i siedmiu filiżanek, to o tym pisałem wyżej. Smak herbaty – de gustibus… Rzeczywiście nie ma w moich herbaciarniach możliwości płacenia kartą – kiedy banki przestaną żądać 500,00 miesięcznie za modem i 3 do 5% za każdą transakcję, wtedy będzie. Co do dzielenia rachunku na poszczególne osoby – można to zrobić, ale najlepiej przed wystawieniem przez obsługę paragonu fiskalnego, wtedy każde zamówienie jest fiskalizowane oddzielnie. Kelnerka i tak ma możliwość anulowania paragonu (trzeba tylko oddać jej oryginał, który Państwo dostają) i w tej sytuacji powinna tak zrobić. Zwróciłem jej uwagę, bardzo Państwa przeprasza i ja zresztą też.
V
Vuczko
Zomato Jul 26, 2010
2.0
Tylko nie na kawę. Miejsce może nieszczególnie wyrafinowane, ale miło posiedzieć, kiedy na dworze zimno i plucha. Wiem, że to herbaciarnia, ale akurat miałam ochotę na kawę. Właściciele chyba sobie zakpili. Moje cappuccino za 9 zł okazało się obrzydliwym napojem z torebki rozpuszczonym we wrzątku. Niewiarygodne.
M
Mama_kama
Zomato Jun 01, 2010
3.0
Miło, tylko.... Nastrojowe, wyciszone miejsce, fajne na babski wieczór lub randkę. Dla tych, którym nie przeszkadzają braki w menu, też może się podobać. Obsługa chyba zależy od zmiany, bo ja trafiałam na ogół na bardzo miłą i kompetentną panią. Pyszna herbata z hiszpańską mandarynką i tort "niebieskie migdały", tylko:<br/>1. jak powiedziała pani z obsługi: "tort bywa bardzo rzadko", i to prawda, bo na pięć wizyt udało mi się go dostać TYLKO niestety raz,<br/>2. cappuccino TYLKO z torebki,<br/>3. czekolada TYLKO na wodzie - raczej kakao,<br/>4. nie wskazane wizyty z dziećmi - za duży stres, że coś popsują.<br/>Miejsce fajne, tylko nie rozwija się. Dzisiaj w herbaciarniach normą są ekspresy do kawy i szarlotka na ciepło, a tu niestety tego nie uświadczysz. Jedyne co idzie z duchem czasu to ceny, są wręcz na europejskim poziomie.<br/><br/>Odpowiedź Restauratora z dn. 27.11.2012 r.<br/>Tort jest w ofercie w sezonie jesienno-zimowym. Jest przygotowywany na nasze specjalne zamówienie, dlatego zdarza się, że go nie ma. W weekendy (teoretycznie) powinien być. Jeśli zależy Państwu, żeby był, zawsze można go zamówić z wyprzedzeniem – np. przy rezerwacji stolika. Kolejne sprawy – cappuccino już nie jest tylko z torebki (dorobiliśmy się ekspresu do kawy), czekolada raczej na wodzie, bo na mleku to właśnie kakao (moim zdaniem). Co do szarlotki na ciepło: rzeczywiście jest wszędzie, tylko nie u nas, bo mamy własny patent na szarlotkę, której z kolei nie ma nigdzie indziej. Taka moja mała fanaberia. Co do dzieci w moich herbaciarniach – jak rodzice potrafią nad nimi zapanować (nad dziećmi, nie herbaciarniami), to nie ma problemu. Generalnie są to miejsca spotkań ludzi dorosłych, którzy mogą akurat dziwnym trafem nie gustować w spędzaniu czasu w towarzystwie rozwrzeszczanych pociech innych gości.
B
Bazyllo
Zomato Apr 19, 2010
2.0
Kompletny brak profesjonalizmu. Ja przepraszam, ale herbaciarnia, która nie oddziela listków, od gotowego naparu, to jedna wielka porażka. Ceny nieadekwatne do jakości. Ostatnio byłem tam na godzinę przed zamknięciem i czułem się, jakbym przeszkadzał. Wystrój może się podobać.<br/><br/>Odpowiedź Restauratora z dn. 27.11.2012 r.<br/>Jedne herbaty wymagają oddzielenia listków od naparu, inne nie. Jeśli wymagają – podajemy je w specjalnych filtrach, które można usunąć z dzbanka. Nie robimy tego sami, bo pozwalamy naszym Gościom dostosować moc naparu do indywidualnych upodobań (de gustibus itd.).
L
La_framboise
Zomato Nov 13, 2009
1.0
Koszmarek w herbacianym wydaniu. Dlaczego jestem na nie? Pozwolicie, że wypowiedź sformułuję w punktach, bo uważam, że ten lokal nie zasługuje na to, by tracić czas na rozpisywanie się. Do rzeczy.<br/><br/>MINUSY:<br/>- Będąc 3 czy 4 razy w Niebieskich Migdałach nie mogłam dostąpić zaszczytu wypicia jakiejkolwiek herbaty innej aniżeli aromatyzowanych. Nie znoszę herbat aromatyzowanych, a niestety one stanowią zdecydowaną większość w menu Niebieskich Migdałów. W ciągu żadnej z wizyt nie mogłam doprosić się o czerwoną (nie mówiąc już o żółtej, której i tak nie mieli w swojej ofercie).<br/><br/>- Ciasteczka, ciasteczka i jeszcze raz ciasteczka. Niesmaczne, suche, wykonane bez jakiejkolwiek wyobraźni.<br/><br/>- Ceny. Absolutnie nie pokrywają się one z tym co lokal oferuje. Kilkanaście złotych za mały dzbanuszek aromatyzowanej herbaty to dla mnie przegięcie.<br/><br/>- Wystrój. Kiedyś bardzo mi się tam podobało, ale to było w czasach licealnych kiedy zachłysnęłam się romantyzmem. Romantyzm z wiekiem uleciał, więc i mi minęło upodobanie do świeczek, pierdółek i sztucznych kwiatów (największa porażka). Żadnego ''wyjątkowego'' klimatu opisywanego poprzez innych gastronautów już nie czuję.<br/><br/>Plusem jest jedynie muzyka na żywo w niektóre dni (w piątki bodajże).<br/>Więcej moja noga tam nie stanie. Amen.<br/><br/>Odpowiedź Restauratora z dn. 27.11.2012 r.<br/>Herbaty aromatyzowane rzeczywiście stanowią zdecydowaną większość w naszym menu – dlatego, że wg mnie stanowią ciekawą alternatywę dla „zwykłych”, czyli tych niearomatyzowanych. Ale jest zwykłym kłamstwem, że nie mamy w ofercie markowych herbat niearomatyzowanych. ZAWSZE są przynajmniej cztery tego rodzaju herbaty czarne, jedna zielona, jeden rooibos i jeszcze kilka innych „wynalazków” ziołowych. Oczywiście może się zdarzyć, że nie ma jakiejś konkretnej pozycji z menu, ale nie jestem cudotwórcą, nie hoduję sam herbat na zapleczu herbaciarni i muszę współpracować z firmami, gdzie też nie pracują cudotwórcy, którzy mogą mi zapewnić absolutnie bezproblemową ciągłość dostaw. Co do ciasteczek - de gustibus non est disputandum. Poza nimi ZAWSZE mamy spory wybór świeżych ciast. Co do cen – kilkanaście złotych (konkretnie 12,50) kosztuje u mnie NAJDROŻSZA herbata. Pozostałe oscylują w okolicy 10 zł. Będąc gościem licznych herbaciarni w Polsce wiem, że jest to jedna z najniższych cenowo ofert w tego typu lokalach (proszę nie wmawiać mi, że to kwestia lokalizacji, bo wiem doskonale, jakie ceny ma moja konkurencja w Łodzi). Musicie mieć Państwo świadomość, że składając zamówienie w moim lokalu płacicie za świece palące się na stolikach, olejki zapachowe, otaczające Was przedmioty – często ze względu na wiek kwalifikujące się do muzeum, a nie lokalu „gastronomicznego”, nawet muzykę w tle ( i to nie tylko tę „na żywo”). Herbatę otrzymujecie w prezencie. Co zaś do wystroju – jednym się podoba, drugim nie, jak pisałem wyżej – rzecz gustu. Nie ponoszę odpowiedzialności za to, że ktoś „wyrósł” z romantyzmu.
P
Pewuem
Zomato Oct 19, 2009
2.5
Fantastyczne miejsce z fatalną obsługą. Kiedy otworzyłam drzwi do "Niebieskich Migdałów" nie miałam wątpliwości czy chcę usiąść. Ciepła, przytulna i kameralna atmosfera zachęca do wejścia nie tylko jesienną porą. Mimo ciasnego usytuowania stolików nadal czuje się intymności i nie trzeba przejmować niechcianymi słuchaczami. Miło zanurzyć się w wygodnym fotelu przy unoszących się aromatach herbaty. Niestety na tym zakończyłabym ten migdałowy opis, ponieważ obsługa z niebiańskiej atmosfery sprowadza na ziemię. Przez cały czas, jaki tam spędziłam dziwiłam się cierpliwości swojej towarzyszki, która trącana pupą obsługującej mącącej co rusz wte i z powrotem, siedziała cierpliwie bez komentarza. Sądzę, że sympatyczne pytanie, jakie ciasta są dziś w ofercie nie jest powodem do wzdechów, a prośba o polecenie czegokolwiek - grymasów na twarzy. Sytuacja jednak zrobiła się jednak prawdziwie nieprzyjemna, gdy postanowiłyśmy zamówić zieloną herbatę z owocami, figurującą w ofercie na co Pani się uniosła i z pogardą rzuciła - "chyba nie chce pani pić zielonej z owocami, zielona to zielona, prawda!?". O ciasta również nie powinno się pytać, filiżanki do herbaty obsługująca nie podaje, a kiedy zwraca się do niej z prośbą o zastawę... z niedowierzaniem niemalże szuka jej pod stołem, "bo przecież to niemożliwe, że jej nie przyniosła!" ... nie potrafię sobie wyobrazić jak w takim przyjemnym miejscu można uhodować w sobie tyle frustracji, żeby "wlewać" ją do filiżanek klientów. Szkoda, wielka szkoda!!!<br/><br/>Odpowiedź Restauratora z dn. 27.11.2012 r.<br/>Pani opisana w tekście już od dawna u mnie nie pracuje, wiele zarzutów pod jej adresem całkowicie podzielam. Co do odmowy podania dodatkowej filiżanki (bo chyba o to chodziło), jest to moje zarządzenie – moja herbaciarnia nie jest miejscem, gdzie przychodząc kilkuosobową grupą możecie Państwo powiedzieć „poprosimy pomidorową i pięć łyżek”. Jedna osoba dostaje jedną „porcję” herbaty (to, że jest podana w imbryczku nie zmienia faktu, że to jedna „porcja”…). Oczywiście, nie jest to zasada absolutnie sztywna – jak się miło uśmiechniecie, dostaniecie na dwie osoby półtorej porcji ;))
M
Michał Jaraszek
Zomato Apr 16, 2009
4.0
Super, super, super. Rewelacyjne miejsce na randki, spotkania w interesach bądź ze starymi znajomymi. Bardzo duży wybór herbat, miła obsługa, zmieniający się wystrój. Gorąco polecamy.
K
Kubolski
Zomato Apr 15, 2009
4.5
Urocze miejsce. Niesamowity lokal, idealny na randki i inne intymne spotkania we dwoje ;-) Duży wybór herbat o przeróżnych smakach. Polecam wszystkim, którym przejadły się wszelkie typowe lokale. Takiego magicznego klimatu nie uświadczymy nigdzie indziej.
D
Dariuche
Zomato Sep 15, 2008
3.5
Po drugiej stronie lustra. Mieszkanie w starej kamienicy nie naśladuje mieszczańskiego domu ani angielskiego cottage'u. To raczej kraina czarów. Labirynt pomieszczeń pełnych niespodzianek, obrazów, lampek, świec, kadzidełek, staroci, słoi z osobliwościami. W karcie wyraźne nawiązania do epoki sprzed stu lat. Można zamówić herbatniki według przepisu madame Ćwierczakiewiczowej. Obok szerokiego wyboru naprawdę dobrych herbat cały wachlarz ciast. Torcik według staroormiańskiej receptury wydawał się apetyczny, a nazwa łechtała wyobraźnię, ale nie skusiłem się ze strachu przed kolejnym iksem na garderobie. Spróbowałem natomiast sernika, ale mnie nie zachwycił.<br/>Jest tam tak nastrojowo i tajemniczo, że goście mówią szeptem. Miejsce tak dalece sprzyja miłosnym schadzkom, że na ścianie zawisł zakaz zbyt śmiałych zachowań (a nie sądzę, aby była to inicjatywa nosicieli beretów z wełny kóz angorskich). Polecam każdemu kto znajdzie się w Łodzi.<br/>